MAR_8849aFirma OPEUS z Płocka istnieje na rynku od ponad 1,5 roku i od razu wzbudziła swoim ekspansywnym działaniem ogromne zaskoczenie. Dużo opinii i komentarzy funkcjonuje w aluminiowej branży na temat OPEUSa. Prowokowaniem do powstawania domysłów jest niewątpliwie fakt pozyskiwania przez tę Firmę prestiżowych kontraktów, co w połączeniu z krótką historią stanowi powód przeróżnych spekulacji w otoczeniu rynkowym. Jak jest naprawdę? Korzystając z zaproszenia Panów: Mariusza Brudnickiego – Członka Rady Nadzorczej i Łukasza Jaworskiego – Prezesa Zarządu OPEUSa, odwiedziłam nowootwartą siedzibę Spółki i poprosiłam Ich o rozmowę i wyjaśnienie „tajemnicy” OPEUSa, filozofii biznesu, jaką się kierują, spraw dla Nich najważniejszych oraz jak to się stało, że powstał OPEUS i co oznacza ta nazwa.

MAR_8933

– MB:
Historia OPEUSa jest ciekawa. My wszyscy kiedyś pracowaliśmy w zupełnie innej firmie i w nieco innej branży około budowlanej, gdzie głównym profilem była produkcja ślusarki i stolarki drzwiowej, natomiast fasady stanowiły nieznaczny procent naszej działalności. Była to Spółka rodzinna założona przez mojego Ojca, którą jako wspólnicy rozwijaliśmy przez wiele lat, co w efekcie pozwoliło na dołączenie do czołowych graczy sektora. Ten zespół „opeusowy”, który jest teraz ze sobą mocno zżyty, pojawiał się w bardzo różnych okresach. Z Łukaszem pracujemy razem 13 lat. Innych też znam nie od wczoraj. Wracając do genezy powstania OPEUSa, w 2008 r. rodzina Brudnickich chcąc pozyskać nowe możliwości rozwoju dla kierowanego przez siebie przedsiębiorstwa, podpisała umowę inwestycyjną z jednym z rynkowych konkurentów w celu wspólnej inkorporacji na rynku budowlanym. Mieliśmy budować razem coś nowego. Natomiast nasze poglądy i poglądy kolegów kierujących Grupą Kapitałową znacznie się różniły. Nie chcę oceniać, które były, czy są lepsze, bo to zweryfikuje życie. My, jako firma rodzinna byliśmy nauczeni inwestowania i z tą myślą sprzedaliśmy naszą Spółkę.

MAR_8805a1a

– ŁJ: Jak sama nazwa wskazuje to była umowa inwestycyjna. Już na tamtym etapie wspólnie z rdzennym zarządem mówiliśmy o potrzebie zainwestowania w drugą „nogę”, jak nazywaliśmy właśnie świat fasad. Drzwi i przegrody, które wtedy stanowiły trzon naszej działalności, przy rozsądnym dokapitalizowaniu produkcji ścian osłonowych, byłyby jedynie przysłowiową wisienką na torcie podczas kompleksowej realizacji dużych kontraktów. Pamiętajmy, że drzwi docierają na budowę w momencie, kiedy zewnętrza powłoka budynku została już zamontowana, a my walczyliśmy o to, aby być
u klienta dużo wcześniej, proponując kompleksową obsługę oraz stając się bardziej atrakcyjnym partnerem biznesowym.

....cały wywiad dostępny w najnowszym wydaniu Świata Aluminium 3/2012